Blog > Komentarze do wpisu
Medale Fieldsa
22.08.2006 na Międzynarodowym Kongresie Matematyków w Madrycie przyznane zostały Medale Fieldsa. Jeden z laureatów odmówił przyjęcia nagrody. Nauka go rozczarowała. Z rąk króla Hiszpanii Juana Carlosa medale otrzymali trzej matematycy: Andriej Okounkow z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkley za odkrycie powiązań między geometrią algebraiczną a mechaniką statystyczną; Terence Tao z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles za osiągnięcia w teorii liczb i matematycznym modelowaniu mechaniki kwantowej; Wendelin Werner z Uniwersytetu Paris-Sud we Francji za wniesienie matematycznego wkładu w opis fenomenu procesu przejścia fazowego substancji fizycznych. Czwartym z laureatów jest Grigorij Perelman z Rosji, którego nagrodzono za matematyczny model procesu przepływu Ricciego mającego znaczenie w badaniu przepływu ciepła. Perelman nie przyjął jednak nagrody. Zazdrosny Nobel? Medal Fieldsa jest matematycznym odpowiednikiem Nagrody Nobla. Przyznaje się go co cztery lata najwyżej czterem młodym naukowcom (poniżej 40 lat), których teorie i odkrycia dobrze rokują pod względem przyszłego rozwoju zarówno samej matematyki, jak i każdej innej nauki, której stanowi ona fundament (ekonomia, fizyka). Nagrodę ufundował w 1932 r. kanadyjski matematyk John Charles Fields. Oprócz medalu laureaci otrzymują także skromny czek na 9,5 tys. dol. Dlaczego wyróżnienie w dziedzinie uważanej za królową nauk nie jest przyznawane przez Komitet Noblowski? Alfred Nobel zastrzegł, że nagroda, którą ustanowił, będzie wyróżniała twórców za ich osiągnięcia w znaczących dla rozwoju ludzkości dziedzinach, takich jak medycyna, chemia, fizyka czy literatura. Dlaczego pominął zajmujących się teorią matematyków, których odkrycia wydają się stanowić podstawę wszystkich nauk ścisłych? Krąży anegdota, że Noblowi wcale nie chodziło o rzekomą wyższość praktyki nad teorią (sam Nobel jako wynalazca należał do praktyków), ale o coś bardziej prozaicznego. Fundator nagrody miał podobno odczuwać animozję do matematyków, gdyż jeden z nich odebrał mu ukochaną. Nie wiadomo, ile jest prawdy w tej historii. Faktem jednak jest, iż wielkie umysły matematyczne sięgają po Nagrody Nobla tylko w naukach ekonomicznych, fizycznych lub chemicznych. Czy można spolonizować donuta? W środowisku matematyków od dawna huczało, że tegoroczny Medal Fieldsa należy się przede wszystkim Perelmanowi. Sławę zdobył on w 2002 r., przedstawiając rozwiązanie problemu matematycznego zwanego hipotezą Poincarégo. Rosyjski matematyk to wielki oryginał. I to nie tylko dlatego, że - co jest dość rzadko spotykane - nie wykazał zainteresowania nagrodą. Na początku roku porzucił on stanowisko naukowe w petersburskim oddziale Instytutu Matematycznego im. Stiekłowa i... zniknął. Mówi się, że matematyka go rozczarowała i wycofał się z życia naukowego. Jego decyzja o zlekceważeniu Medalu Fieldsa to drugi taki przypadek w historii. W 1966 r. w Moskwie tej prestiżowej nagrody nie przyjął niemiecki matematyk Aleksander Grothendieck. Zaprotestował w ten sposób przeciwko radzieckiej dominacji w Europie Środkowo-Wschodniej. Po pewnym czasie jednak zmienił zdanie i odebrał swój medal. Swoją pracę opublikował w internecie, a nie w czasopiśmie matematycznym, jak zgodnie z regułami nagrody powinien był zrobić. Czym jest sam problem Poincarégo, na którym od momentu postawienia go przez francuskiego matematyka Henriego Poincarégo w 1904 r., połamało sobie zęby wielu ambitnych matematyków? Dotyczy on przekształceń geometrycznych. Obrazowo mówiąc, związany jest z szukaniem odpowiedzi na pytanie: czy możliwe jest przekształcenie amerykańskiego donuta (pączka z dziurą) w polski pączek o kształcie kulistym tylko za pomocą rozciągania i zginania jego powierzchni, unikając przecięć. Naukowiec, który nie chce zaszczytów Problem dotyczący hipotezy Poincarégo jest nie tylko zagadnieniem czysto teoretycznym, nad którego rozwiązaniem - wydawałoby się hobbistycznie - pracują wybitne umysły matematyczne. Należy on do siedmiu wielkich matematycznych "Problemów Nagrody Tysiąclecia". Za rozwiązanie każdego z nich Instytut Matematyczny Claya z Massachusetts w USA oferuje milion dolarów. Wydaje się, że Perelman nie jest zainteresowany przyjęciem również tego wyróżnienia. Wielu matematyków uważa rosyjskiego naukowca za dziwaka geniusza, który traktuje swoją pracę przede wszystkim ideowo i nie jest zainteresowany zaszczytami, sławą ani pieniędzmi. Piotr Wołowik Źródło: matematyka.org
sobota, 09 września 2006, piotr-em
Komentarze
2007/04/12 02:36:56
Jest spora różnica między początkowym „Nauka go rozczarowała” i późniejszym „Mówi się, że matematyka go rozczarowała”. Co łączy oba stwierdzenia to pełen brak oparcia w sprawdzalnych źródłach. A to, co można sprawdzić (plotka o Mittag-Lefflerze), sprawdzone nie jest. Czyżby dla obniżenia kosztów własnych blog był utrzymywany przez matematyka i przez cyrulika?